czwartek, 20 sierpnia 2015

Z szamponem czy bez szamponu?Co z czym i dlaczego.

Dzisiaj podzielę się z Wami moimi przemyśleniami, zdjęciami i teoriami na temat różnych sposobów mycia głowy.

Kiedy myślimy o myciu głowy pierwsza nasza myśl kieruje się w stronę szamponów- popularne, tanie, łatwe w użyciu...czego chciec więcej? Dla producentów sytuacja, w której wszyscy bezgranicznie im ufają jest korzystna- myc głowę każdy chce czy nie chce musi sięgamy więc po ogólnodostępne środki zadowolone docieramy do łazienki otwieramy nasz nowy nabytek i...dziwimy się czemu po tych wszystkich cudownych obietnicach włosów na głowie mamy co raz mniej a w odpływie co raz więcej.

Moda na delikatne szampony czy aby na pewno?
Większośc włosomaniaczek krzywi się myśląc tylko o "mocnych" detergentach (SLS,SLES,ALS) niestety pojęcie mocnych detergentów jest względne."Delikatne" szampony często zawierają wyższą koncentrację środków myjących potrafiąc obedrzec włosy z warstwy ochronnej równie porządnie co "rypacze".Działa to tez w drugą stronę- nisko skoncentrowany SLS zrobi nam mniej krzywdy niż często drogie super modne i delikatne szampony.Ciekawe porównanie włosów pod mikroskopem przy użyciu kilku środków myjących można znaleźc tutaj:

Traktujmy je jednak jako ciekawostkę, wiele zależy od ilości środka myjącego w szamponie nie tylko tego pod jaką nazwą widnieje w INCI.

No dobrze, doszliśmy do wniosku, że szampony są fajne trzeba je tylko dobrze rozpuścic i nasze życie zmieni się o 180 stopni.Bardzo chciałabym móc się z tym zgodzic, bo sama jestem fanką wygody mycia szamponem ;) niestety podnoszenie się łusek włosa jest najmniejszym problemem, bo ten minimalizujemy odżywkami. Prwadziwy problem zaczyna się na naszej głowie, a raczej w cebulkach włosowych.SLS i SLES ma udowodnione naukowo niekorzystne działanie osłabiające cebulki włosów, powodujące ścieńczenie się włosów i nademierne ich wypadanie oraz skrócenie fazy wzrostu.Jest jeden haczyk- jest to proces długotrwały oczyszczanie włosów szamponem raz na jakiś czas nie zrobi nam krzywdy, jednak częste poddawanie się jego działaniu już tak.Niestety nie dotarłam do żadnych badań dotyczących innych detergentów jedynie tych dwóch najpopularniejszych.Niewygodna prawda nie jest nagłaśniana przez koncerny kosmetyczne z wiadomych względów- światem rządzi pieniądz nie to co kto ma na głowie ;)

A hinduski to mają takie piękne i grube włosy a używają byle czego... 
dokładnie takie było zawsze moje myślenie- wszystko zależy od genów więc chodźmy płakac w kąt zamiast naprawic to co mamy.Pewnie byłoby tak dalej gdyby nie zrobienie małego researchu. Aktualnie hinduski i bengalki, które poznałam mieszkające w miastach i lubujące się w europejskich markach mają włosy bardzo przeciętne.Na około 100 poznanych osób może ze dwie urzekły mnie gęstością swoich fryzur.Co ciekawe ich mamy jedząc to samo jedzenie, będąc poddawanymi temu samemu miejskiemu syfowi w bardzo wielu przypadkach pomimo wieku miały gęstsze włosy niż córki.Same zainteresowane także przyznają, że w młodości kiedy mamy dbały o ich fryzury domowymi sposobami miały dużo bardziej okazałe fryzury.Geny zdecydowanie wpływają u nich na odpornośc włosa na słońce zabiegi chemiczne i zniszczenia, jednak gęstośc tracą z łatwością tak jak my Europejki właśnie dzięki długotrwałemu iściu na łatwiznę.Po obejrzeniu tylu "zwykłych" włosów doszłam do wniosku, ze coś musi by w tej paplaninie ich mam i zaczęłam eksperymentowac na sobie.W końcu czy obietnica gęstszych grubszych włosów nie jest warta poswięceń?

Doświadczenia własne

Do próby odstawienia chemicznych szamponów podeszłam dwa razy wytrzymując miesiąc- za każdym razem kończyło się tak samo- włosów w odpływie było znacznie mniej, łazienki do sprzątania więcej ;) Zmieniło się także ich zachowanie- minimalnie wydłużył się czas między myciami lecz co najważniejsze włosy stały się bardziej posłuszne, przed eksperymentem 1 i między eksperymentem 2 dogodzenie im jakąkolwiek odżywką graniczyło z cudem- w dotyku mogły byc miękkie wizualnie spuszone.Teraz bez odżywek potrafią prezentowa się bardzo dobrze( jak na moje suche z natury możliwości atopowca). Widac, że odżyły odkąd nie katuje ich obdzieraniem z ochronnej warstwy.

Jak się do tego zabrac
Początkowo proces mycia i mieszania ziół bardzo mnie zniechęcał, myślałam, że jak zioła to na pewno przesuszą i tak już suche kłaki i za pewne tak by się stało gdyby nie mieszanie ziół wytwarzających saponiny z tymi śluzotwórczymi.

Bałam się też tego, że włosy wcale nie będą domyte( a już szczególnie jeśli wcześniej je naolejuje!).Na szczęście wątpliwości te rozwiały dwa wpisy, których zdjęcia pokazują włosy pod mikroskopem już po 5 minutach z ziołami indyjskimi, po tym czasie efekty i tak były zadowalające chociaż powinna by też wersja ukazująca "poprawne" użycie.( minimalny czas mycia to 10 min na włosach bez oleju do 40 na włosach olejowanych ale o tym dalej). Tutaj można zobaczyc to o czym wspominam:


Ogólna zasada jest taka jak w zwykłym butelkowym szamponie- coś ma za zadanie umyc włosy, w czymś musimy to rozpuścic i czymś złagodzic.

Czym zastąpic substancje myjące?Czyli naturalne saponiny:
Saponiny oferowane nam przez matkę naturę nie obdzierają włosów z własnej ochronnej warstwy a dodatkowo większośc z tych ziół wzmacnia cebulki włosowe.

1.Shikakai(acacia concinna)- oprócz właściwości myjących oferuje nam pomoc w walce z łupieżem, pobudza ich wzrost oraz przeciwdziała nadmiernemu wypadaniu.Posiada Ph zbliżone do naturalnego.Zmniejsza przetłuszczanie się skóry.
2. Aritha(sapindus mukorossi)- Sprawuje się świetnie w walce z wszami, łupieżem,nadaje połysku włosom PH lekko kwasowe. W formie orzechów piorących wybitnie śmierdzi- polecam przejśc do proszku aby nos nasz i nosy domowników nie cierpiały przez kolejne kilka dni po gotowaniu wywaru.Zmniejsza przetłuszczanie się skóry.
3.Korzeń Mydlnicy lekarskiej(saponariae radix)- prawdopodobnie najdelikatniejszy z myjaczy w dzisiejszym zestawieniu, z mocno naolejowanymi włosami może sobie nie poradzic, z tymi lekko olejem pociągniętymi nie powinien miec problemu .Zmniejsza przetłuszczanie się skóry.
4. Mąka z ciecierzycy- odtłuszcza nie tworząc ciasta na włosach, nie wytwarza substancji myjących ale absorbuje nadmiar tłuszczu.Zawiera proteiny.
5.Mąka sojowa- bomba proteinowa i odtłuszczacz w jednym.Warto zmieszac z mocnymi nawilżaczami
6.Mąka z soczewicy- odtłuszcza, dostarcza mikroelementów, uspokaja podrażnioną skórę głowy.Delikatnie proteinowa.
7.Mąka z fasoli mung
8. Jajko
9.Yucca Schidigera, Korzeń Juki -zmiękcza skórę, zawiera naturalne saponiny, naturalnie oczyszcza, dzięki czemu stanowią idealny składnik szamponów i innych produktów do pielęgnacji włosów. Łagodzi i odżywia skórę głowy.Zapobiega wypadaniu włosów i leczy łupież.

Teraz dodajmy coś łagodzącego i nawilżającego...
1. Kwiat lipy- właściwości śluzotwórcze i łagodzące podraznienia.
2.Parwoślaz lekarski- jak wyżej
3. Siemie lniane- każdy kojarzy nie trzeba go przedstawiac ;)
4.Woda ryżowa- w wersji zwykłej nawilża, nabłyszcza, może przyśpieszac wzrost włosów.W wersji fermentowanej tworzy się w niej kilka przyjemnych dla włosów aminokwasów uzupełniających ubytki. 
5. Woda różana
6.Płatki róży
7. sok z aloesu
8. żel z żyworódki
9. woda pietruszkowa
10.żywokost
Przygotowanie wody ryżowej jest banalnie proste i tanie.Najlepiej wykorzystac ryż brązowy, choc ten biały też się nada jednak będzie mniej "odżywczy".Ryż płuczemy i zalewamy wodą, mniej więcej garśc ryżu na miskę wody.Odstawiamy, po godzinie(lub kilku jeśli o tym zapomnimy :P) zlewamy wodę znad ryżu i odstawiamy na noc w celu fermentacji.UWAGA aby zakończyc proces fermentacji musimy wodę tę przez chwilę pogotowac doprowadzając do wrzenia.Pamiętajcie, żeby nie używac tego cudu jeśli zacznie pleśniec( czasem kiedy temperatura w okół jest wysoka szybko się psuje).

Dodatki odżywcze dla dobra naszych cebulek:
Przy doborze naszych wzmacniaczy panuje pełna dowolnośc, zasadniczo każda substancja, którą kiedyś widziałyście we wcierkach nada się do naszego szamponu.
1.wetiweria pachnąca( vetiveria zizanioides)- wzmacnia cebulki częsty dodatek w mieszankach indyjskich
2.tulsi- odżywia, delikatnie nawilża, wykazuje działanie antyseptyczne i przeciwzapalne.
3.albizia amara- nie znalazłam informacji na jej temat widziała jednak w składzie dwóch szamponów ajurwedyjskich.
4.amla- wzmacnia, poprawia skręt, nabłyszcza
5.kozieradka- lekko nawilża, wzmacnia
6.hibiskus(liscie i kwiaty)- działa pobudzająco na wzrost włosa( na tym polu liście są lepsze), kwiaty skupiają się mocniej na nawilżeniu.Wytwarza minimalne ilosci saponin, samym niestety głowy nim nie domyjecie.
7. brahmi-wzmacnia
8. bhringraj, wzmacnia, przeciwdziala wypadaniu i siwieniu
9. jatamansi (jardastachys grandiflora) wzmacnia
10.Neem- dba o zdrowie skóry głowy, pomocny przy łuszczycy,podraznieniach uczuleniach i wszach.
11.Jamun( czapetka kuminowa, syzygium cumini)- wzmacnia
12.liscie curry- przyspieszają porost, dbają o dobre ukrwienie skóry głowy
13.triphala- przeciwdziała wypadaniu, pobudza wzrost, nabłyszcza
14.kurkuma-antyseptyczna, wzmacnia włosy( dodawac bardzo mało ze względu na właściwości barwiące)
15.tymianek- zmniejsza przetłuszczanie
16.rozmaryn- pobudza krążenie wzmacnia włosy
17. owso
18.nagietek
19.łopian
20. trawa cytrynowa- zmniejsza przetłuszczanie się
21. skrzyp polny
22.herbata czarna- przyciemnia i wzmacnia włosy
23.Lawenda- zmniejsza przetłuszczanie się
24.pokrzywa

Jak przygotowuję swój szampon?
3 łyżki ziół zalewam 700ml ciepłej( nie wrzącej wody), dla maksymalnego "nabrania mocy" przygotowuje godzinę przed myciem, spokojnie jednak wystarczy 10 minut. Dla krótkich włosów spokojnie wystarczy 400ml wody i mniej ziół.Włosy przed myciem olejuje jak zwykle, zaczynam lac ziołową wodą po skórze głowy ważne jest aby dotrzec wszędzie, więc co jakiś czas masuję i przechodzę do dalszego polewania, ostatecznie leję po długości, zakladam turban w okół niego obwijam koszulkę lub utykam papierem, żeby nie lało mi się po twarzy. Na olejowanych włosach minimalny czas trzymania to 40 minut, na "suchych" minut 15.Dobierając nawilżacze współgrające z naszymi włosami nie musimy później używac odzywek, wystarczy olej lub serum do zabezpieczenia końcówek.Jeśli czujemy, ze włosy są zbyt suche możemy spokojnie zastosowac nawilżającą płukankę bez marnowania dodatkowego czasu na odżywki.Osobiście nie czuję już takiej potrzeby. Jeśli mimo wszystko decydujemy się na uzywanie zwykłych odżywek warto raz na kilka myc włosy oczyścic szamponem aby nie nadbudowały się na nich substancje filmotwórcze.

Aby porządnie domyc włosy baza myjąca( zioła z 1 grupy) powinna stanowic około 40% masy naszej mieszanki (przy mydlnicy może okazac się, że jej masa będzie musiała stanowic 70% ponieważ jest delikatniejsza).

dotychczas jestem bardzo zadowolona z tej metody, podsumuję jej długotrwałe efekty stosowania oprócz widocznego zmniejszenia wypadania za kilka miesięcy kiedy wyrobię sobie dokładne zdanie na temat różnych mieszanek.

3 komentarze:

  1. Genialny wpis Kochana, takiego lopatologicznego wyjasnienia wlasnie szukalam. Od jakiegos czasu rowniez zastanawiam sie nad eksperymentowym myciem ziolami i chyba mnie przekonalas ;) Posiadam na stanie mydlnice, siemie i amle, wiec pewnie na dniach sprobuje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam Cię serdecznie,
    masz przepiękne włosy, a ostatnio natrafiłam gdzieś na jakimś blogu na Twój wpis, gdzie pisałaś, że udało Ci się zagęścić włosy w obwodzie i to o kilka cm. Bardzo, ale to bardzo chciała bym wiedzieć jak Ci się to udało, bo moich jest już tak mało, że oszaleje....
    Przepraszam, że piszę to tu, ale nie mogłam znaleźć maila do Ciebie. Była bym bardzo wdzięczna za odpowiedź.

    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłoby super gdyby nie czas jaki jest potrzebny by to zadziałało. Nie zawsze mam 40 minut aby umyć włosy, a szkoda byłoby wtedy niszczyć cały eksperyment używając szamponu :c

    OdpowiedzUsuń